W sobotę w Manchesterze odbyła się gala MMA federacji ACB.
Wydarzeniem wieczoru była walka Mameda Chalidowa z Lukem Barnattem.
Pojedynek nie trwał długo, bo niewiele ponad 20 sekund.
Polak urodzony w Czeczeni trafił Brytyjczyka prawą ręką, a następnie zasypał gradem ciosów. Rywal padł na matę i musiał wkroczyć sędzia.
Dla 36-letniego Mameda Chalidowa była to pierwsza walka od maja ubiegłego roku, Powrót do klatki okazał się imponujący. W swojej karierze Chalidow tylko raz zakończył walkę w krótszym czasie, ale miało to miejsce prawie 12 lat temu. – Dziękuję kibicom z Polski, Czeczenii i Anglii. Ich doping rozrywał ściany – zaznaczył tuż po zakończeniu pojedynku.
Mamed Chalidow zrobił prezent Martinowi Lewandowskiemu i Maciejowi Kawulskiemu, szefom federacji KSW.
Doskonała forma Chalidowa pomoże z pewnością organizatorom KSW 39 Colossseum w wypełnieniu trybun PGE Narodowego w Warszawie (27 maja). Na razie sprzedano ponad 31 tysięcy biletów i wiadomo, że będzie to największa gala MMA w Europie. Lewandowski i Kawulski celują w 65 tysięcy widzów. Pojedynkiem wieczoru będzie starcie Chalidowa z Borysem Mańkowskim.
